piątek, 21 lutego 2014

Paletka Glazel Visage.

Hej kochani!
Jak wiecie ostatnio zostałam posiadaczką palety cieni Glazel Visage. Wspomniałam o niej nawet w moich ulubieńcach, więc co nieco mogliście o niej ode mnie usłyszeć. Ale czas w końcu zrobić recenzję tym cieniom ponieważ używam ich namiętnie od czasu kiedy je dostałam głównie do makijaży dziennych.




Kiedy do mnie dotarła byłam wniebowzięta bo takie piękne kolory, duże cienie, paleta w moim stylu i piękne lusterko! Ogólnie mało się nie posikałam z radości.
Opakowanie:
Paleta jest zrobiona z porządnego plastiku, łatwo się otwiera ale sama nie ma szans się otworzyć. Jest wykonana na prawdę dobrze, nic nie odstaje i tak jest do dzisiaj:) Lusterko jest bardzo dobre, obecnie używam głownie tej palety kiedy się maluję bo ma duże lusterko a wszystkie palety które mam są po prostu małe.
Paleta wygląda bardzo profesjonalnie, za sam wygląd zebrała bardzo dużo pochwał ze strony modelek, które malowałam:) Ale wiadomo opakowanie to rzecz drugorzędna więc przejdźmy do konkretów, czyli cieni:)

Teraz pokrótce chce wam przedstawić moje cienie. I tutaj sprawa się gmatwa ponieważ niektóre numerki które mam wypisane pod spodem palety albo nie istnieją na stronie tutaj i jest to H28 ,który miał być cielisty, H24, który miał być pomarańczem H20, który miał być żółcią a na stronie jest zupełnie inny kolor, i H17, który oznaczony jest jako brąz ale wg mnie to ten cielisty... troszke misz masz co nie?




H2

H14

H3

S11
Cienie jak widzicie ładnie się prezentują i wykonałam nimi kilka naście makijaży, łącząc z innymi cieniami ( głównie Inglot) i nie zauważyłam aby kłóciły się one jakoś z kosmetykami innych firm. Niestety cienie same w sobie się od siebie różnią.

Cielisty cień jest bardzo mieciutki, przez co niewydajny ale bardzo go lubię. Bez problemu nakłada się go na bazę, rozciera, nie tworzy prześwitów. Obecnie jest to cień który używam jako bazę pod wszystkie inne cienie i bardzo dobrze się w tej roli sprawdza. Niestety zauważyłam jedną wadę tego cienia. Mianowicie, został on chyba źle połączony z "bazą cieniową" w trakcie produkcji cienia. Czyli został źle zmielony a potem sprasowany, czego efektem stało się to:
Na zdjęciu nie jest to bardzo widoczne ale na żywo tak. Cień ma w sobie takie białe grudki bardzo wyczuwalne pod palcami... nie wpływa to jednak na nakładanie cienia i jego trwałość czy pigmentację. nadal ten cień bardzo lubię, mógłby jednak być zrobiony nieco lepiej.

Pomarańcz, drugi cień z palety to już inna bajka. Od samego początku jest pod palcami taki jakby chropowaty,ma jednak mocną pigmentację, troszkę trudniej się z nim pracuje, nie jest tak miekki jak poprzednik, natomiast daje bardzo ładny efekt na UWAGA młodej skórze. Niestety ten cień jest mega suchy i nie wyobrażam sobie nałożyć go na powiekę osoby starszej czy z widocznymi zmarszczkami. Nie mniej jest to cień który lubię używać ponieważ tak rażącej i oczojebnej pomarańczki jeszcze nie miałam. Mogłyście go zobaczyć w tych makijażach:


Kolejny cień to żółć. Z cieniami w kolorze żółtym jest zawsze problem że albo pigment jest za słaby, albo się waży, albo blaknie... Ten jest bardzo mocno napigmentowany, kolor jest śliczny. Nie jest ani za suchy ani zbyt miekki. Bardzo mi przypomina cienie MIYO OMG wiecie, te matowe. Niestety z nim jest taki problem ze nakładany pędzlem języczkowy może zrobić plamy... Dlatego polecam nakładac go puchatym pędzelkiem do rozcierania ( np 480 z Maestro) i wtedy mamy ładny kolor na powiece. Niestety blaknie trochę w ciągu dnia. Możecie go zobaczyć w makijażach wyżej. Nie jestem ani na tak ani na nie.. dalej szukam idealnej żółci.

Brąz natomiast to drugi mój ulubieniec z palety. Całkowicie bezproblemowy przy nakładaniu na powiekę, bardzo mocno napigmentowany ( dlatego trzeba uważać bo może nie chcieć się rozetrzeć), absolutnie nie robi żadnych plam, smug, nie waży się, pięknie łączy się z innymi cieniami i ma taki głęboki kolor! Cudo po prostu cudoooo! Zdecydowanie najlepszy cień w całej palecie.



Różowy cień także należy do moich ulubieńców. Nie mam z nim żadnych problemów, bardzo ładnie się nakłada, można stopniować intensywność, bardzo dobrze się blenduje. Bardzo niepozorny a bardzo ładnie wygląda jako róż do policzków:) Może troszkę wysuszać skórę powieki.


Czerwień piękna krwista neutralna czerwień, która cholernie się kruszy, pyli i można wyczuć grudy. Bardzo cieżko się blenduje bo znika z powieki:(  Pigment jest mega ale co z tego skoro z blendowania nici?  Delikatnie nakładana puchatym pędzelkiem i rozcierana INNYM cieniem daje ładne efekty. Ale namęczyć się trzeba. Do zobaczenia w tym makijażu:

Fiolet piękny chłodny fiolet który ma głęboki kolor niestety ten sam problem co z czerwienią... należy go delikatnie nakładać ponieważ niknie przy rozcieraniu. Natomiast mam na niego sposób. Nie rozcieram go tradycyjnie, tylko tak jakby mieszam dokładając i wklepując w powiekę na zmianę z innym cieniem. No piękny jest bardzo mi się podoba ale strasznie ciężko będzie nowicjuszowi z nim ( przy czym nie mówię że zjadłam wszystkie rozumy świata, nie zrozumcie mnie źle). Moge się poświęcać dla tego koloru...

Zieleń jest bardzo ładnym kolorem, dobrze napigmentowanym, nie robi plam, dobrze się blenduje, niestety nie mam dobrego zdjęcia z nim ponieważ najczęściej robiłam tym cieniem na szybko makijaż na dzień a nie miałam jak go sfotografować. Bardzo lubię ten cień ale ma jedną wadę. Jest strasznie kruchy ( ale się nie pyli, po prostu jest nie trwały, nie trzymał się wytłoczki) i wyciągając dzisiaj paletę aby zrobić zdjęcie cielakowi jak wygląda dzisiaj zobaczyłam to:

Strasznie mi szkoda teraz tego cienia, mam przesypany do pojemniczka:)

Jak widzicie, oceniając te paletę to jest ona pod względem oceny cieni 50/50. Cztery cienie bardzo lubię, cztery są bardzo średnie i w Inglocie znajdę lepsze.

Jest jednak kwestia która mnie szczególnie ciekawi. Ponieważ z tego co wiem te palety powinny byc z wymiennymi wkładami, czyli magnetyczne. Moja niestety jest podklejona, co mnie zdziwiło ponieważ od spodu ma dziurki do podważania. Z tego co zauważyłam moja paleta różni się np od palety Hexx Any KLIK u której lusterko było lipne i cienie inaczej włożone ( u mnie są jakby w środku, nie wystają). U mnie nie da się wyjąć tej przekładki w cieniach jak np u Kasi KLIK. Nie wiem co o tym myśleć. I nie wiem czy jak będe chciała zamówić paletę brązów to czy ona bardzo będzie się różnić od tej co mam teraz. Takie kupowanie kota w worku?

Plusy:
+Opakowanie palety z dobrego i wytrzymałego plastiku
+ Lusterko duże i dobrej jakości
+ Mocna pigmentacja cieni
+ Niektóre cienie się dobrze nakładają

Minusy:
- Niektóre cienie są cieżkie w obsłudze
- Są bardzo delikatne i mimo tego że starałam się nie trzepać kufrem ani nic podobnego cień się ukruszył
- Niektóre numery nie pokrywaja się z rzeczywistym kolorem cieni.
- Nie moge "pomacać" ich przed zakupem

Sama nie wiem co mam myśleć. Z jednej strony bardzo lubię tę paletę z drugiej mogli sie postarać bardziej przy niektórych cieniach.  No i nie wiem czy jak zamówie sobie paletke brązów jaką ma Kasia o ta KLIK przyjdzie do mnie w porządnym opakowaniu.
Ja jednak będe nadal używać tych cieni ponieważ na prawdę sa wyjątkowe. Fakt, niektóre trudne w obsłudze ale przy większej ilości czasu i cierpliwości i ODPOWIEDNIEJ TECHNIKI nakładania cieni dają bardzo ciekawy i przyjemny dla oka efekt.

Moja ocena : 3+ . Jenak nie polecam tych cieni osobom początkującym bo mogą być trudne w obsłudze.


17 komentarzy:

  1. bradzo ladne sa te makijaze! dla mnie, jako zwyklej osobie takie kolory to chyba sa malo przydatno,co nie ujmuje im pieknosci))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na co dzień ro zwykle używa się czegoś mniej widocznego:) natomiast dla osób które lubią kolory jak najbardziej

      Usuń
  2. Makijaże są niezwykle piękne! Przepiękne kolorki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładne kolory. Niektóre makijaże mega mi się spodobały :)

    Ale dla mnie większość tych cieni za ciepła... ale fiolet spoko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat bardzo lubię ciepłe kolory więc cieszę się że dostałam akurat te cienie:)

      Usuń
  4. Kiedyś mnie kusiły na szczęście się opamiętałam. Szkoda pieniędzy, za tą cenę można mieć cienie rewelacyjnej jakości o samym opakowaniu nie wspominam już wcale bo szkoda gadać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie opakowanie akurat w porządku, bardzo mi się podoba. Natomiast dobre maty ma też Inglot więc chyba jednak tam się będe zaopatrywać

      Usuń
  5. Pracowałam na nich na kursie, są gorzej niż beznadziejne moim zdaniem. Na zaliczenie kursu wzięłam swoje palety Sleeka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na swoim pierwszym kursie który był mega drogi pracowałam na butterfly ech:(, paese, glazel inglot... i gdybym dostałam cienie glazel byłabym zadowolona:D i ja też na zaliczenie wzięłam sleeki:P

      Usuń
  6. dziś wybieram się na wyspę glazel, palety jeszcze nie kupuje, w nast miesiącu kupię i od razu z grawerem
    dziś pomacam wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem że niektóre są świetne, tak jak mówię więcej takich cieni jak te 4 i byłabym bardzo zadowolona!

      Usuń
  7. Szkoda tego zielonego. A co do kiepskiego zmielenia cielistego to ja tak mialam z prasowanym puderm L'oreala:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda.. niestety te cienie są kruche i szczerze mówiąc boje sie o reszte cieni z tej palety

      Usuń
  8. W międzyczasie zerknij jeszcze na post
    http://ekaterinakozlova.com/znam-sie-wiec-zrobie-glazel-visage-produkuje-profesjonalny-sprzet/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam! nawet udostępniałam na fb blogowym kurcze straszna porażka...

      Usuń
    2. No właśnie miałam pisać, że się nieźle wstrzeliłaś z tym wpisem, gdy na facebooku piekiełko się właśnie zaczyna rozkręcać pod adresem Glazela. Ten facet, o którym pisze Ekaterina to chyba dłuuuuugo będzie miał kaca moralnego. I w sumie słusznie, bo zawalił wszystko co tylko mógł zawalić.
      Same cienie Glazel miałam ale jakiegoś szału we mnie nie wywołały. Były spoko, napigmentowane i tak dalej, ale ostatecznie rozstałam się ze wszystkim co miałam bezpowrotnie.

      Usuń